Lip 12

deszczKiedy w końcu nastał ten moment – że można wyjść na taras… bo w końcu wszyscy co mieli go skończyli. Kiedy można nacieszyć się nowym, upragnionym widokiem… Wtedy okazuje się, że trafiliśmy na najgorszą wiosnę i jeszcze gorzej zapowiadające się lato w ciągu ostatnich kilku lat. Non stop pada, non stop jest zimno, wieją wiatry (żeby nie powiedzieć, że piździ…) A taras teraz czeka na bardziej sprzyjające warunki atmosferyczne. Zresztą – nikt się takiej pogody nie spodziewał.
Wiele się dzieje w koło. Jest pełno imprez plenerowych, które właśnie psuje pogoda. W zeszły weekend byliśmy na koncercie – i oprócz parasoli – ubraliśmy kalosze oczywiście. Bo padało. Na szczęście organizatorzy zadbali o komfort i nie dość, że było kilka namiotów, pod którymi można było się schować – to jeszcze na trawie były położone płyty tymczasowe (sprawdź) – które zagwarantowały, że nie ugrzęźliśmy w błocie… Takie szczegóły, a rozwaliły by całą imprezę. No ale mam już dość siedzenia w domu – trzeba się ruszać i korzystać. Podobno pogoda zawsze jest dobra, są tylko kiepsko ubrani ludzie. Tak więc – drodzy wczasowicze. Bierzcie kapoki i kurtki przeciwdeszczowe i idźcie na plaże… bo raczej lepiej nie będzie….

Kwi 28

majster biedaWydaje Wam się – że jak już coś zaplanujecie i macie pieniądze – to sprawa jest załatwiona? Generalnie tak – wszędzie, ale nie w budowlance. Nawet jak chcesz zapłacić więcej – okazuje się, że wszyscy mają tak terminy zajęte i są tak zarobieni – że na wszystko czekasz. Zarówno na materiały w sklepie budowlanym, jak i na kogoś – kto przyjedzie wymierzyć i powie co potrzebne. O transporcie już nie wspominam. A na koniec – majster umawia się z Tobą na przyjście i rozpoczęcie prac – a tu się okazuje, że Ty bierzesz wolne w pracy – a ten nie przychodzi bo: a. zepsuł się samochód, b.żona zachorowała, c.właśnie wyszedł z SORu, bo prawie stracił rękę, palca czy inne części ciała… No… i w tych kilku słowach powiedziałam Wam jak wygląda kwestia robienia tarasu u nas – leży i kwiczy i czeka, aż w końcu ja się wkurzę i powiem wszystkim co sądzę… I tak też zrobiłam i gość obiecał, że w przyszłym tygodniu będzie na 100%. Zresztą – powiedziałam mu, że to jego ostatnia szansa, więcej nie będzie… WRRRRR

Lut 26

tarasNo i decyzja padła. Do wiosny chcemy zrobić taras! Będzie więc grillowanie w tym roku – aż się patrzy;-) Generalnie – jak budowaliśmy dom – zostało to wszystko zrobione źle i cały czas chodziło nam po głowie – że trzeba się za to zabrać! Musimy niestety zrobić od nowa też całą wylewkę i izolację (tym razem nie będziemy oszczędzać na dobrej jakości produktach i zdecydowaliśmy się na piankę poliuretanową –  żeby nie musieć znowu za jakiś czas powtarzać wszystkiego – tak jak teraz…). Jeśli ktoś z Was szuka odpowiednij izolacji – to mogę polecić! No i bierzemy drzewo egzotyczne, zamiast płytek. Płytki nie zdały egzaminu – wszystko zaczęło pękać i wygląda obrzydliwie – a drzewo to jednak natura! Już nie mogę się doczekać! Będzie pięknie!!! No i te imprezki na tarasie, te poranne kawki, ta praca na świeżym powietrzu…i biegające dzieciaki w koło:)))

Sty 17

szpitalNo to jesteśmy po wycięciu migdałków u naszej córki. Długo się zastawialiśmy – czy na pewno jest taka potrzeba – tym bardziej że lekarze też mają różne zdania na ten temat. Ale w końcu – po badaniu endoskopem w nosie tego trzeciego migdałka – okazało się- że zajmuje on córce 3/4 światła gardełka  – więc nie było już opcji o widzimisię lekarza – podjęliśmy decyzję o wycięciu. Zdecydowaliśmy się też na zabieg w prywatnej klinice – żeby nie czekać rok na termin z nfz. W dodatku  – tam wydawało nam się wszystko bardziej przyjazne dziecku – chociażby to – że rodzic jest zarówno przy usypianiu, jak i przebudzeniu – a w naszych publicznych szpitalach rodzic nie ma prawa wejść na salę wybudzeń – ani na salę operacyjną. Stąd nasza decyzja – i rzeczywiście – bardzo dobrze się nami zajęto, nie czuliśmy się jak petenci… Mam nadzieję, że zabieg sprawi – że nie będziemy już cały czas chorować, bo odkąd zaczęła się jesień – non stop dzieci są zakatarzone i właściwie nie można wyjść z domu – bo jak cały czas jest jakaś infekcja…

Gru 23

świętaŚwięta – czy to Wielkanocne czy Bożego Narodzenia – to fantastyczna okazja do spędzenia czasu z rodziną, a przede wszystkim z dziećmi. Po pierwsze – każdy z nas ma wtedy więcej wolnego – więc nie trzeba pędzić do pracy, a po drugie – kiedy – jak nie w święta – trzeba przekazywać dzieciom tradycje i pokazywać – co jest w życiu najważniejsze! A najważniejsza jest właśnie rodzina i to przecież nasi najbliżsi są z nami przez większość naszej drogi życiowej. Co więcej – mówi się – że rodziny się nie wybiera, ale to w jaki sposób żyjemy – zależy właśnie od nas. To, jakie relacje zbudujemy sobie z naszymi dziećmi – będzie miało odzwierciedlenie w przyszłości i nawet nie ma sensu kłócić się – że może być inaczej! Moi drodzy – z okazji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia życzę Wam dużo radości w tej święta i dużo czasu spędzanego z najbliższymi! Niech to będą prawdziwie rodzinne święta ze wspólnym gotowaniem i ubieraniem choinki! Wesołych!

Paź 12

restauracjaOstatnio  – jak szukałam opinii o jednej restauracji – natknęłam się na komentarz w stylu: „Jedzenie całkiem dobre, tylko te biegające bachory całkowicie niszczą klimat, powinni coś z tym zrobić”… I jak to skomentować? Co powinna zrobić obsługa takiej restauracji? Czy to wina dzieci, czy może jednak rodziców? Co z takim fantem począć?

Poszłam tam… Miejsce ogólnie bardzo klimatyczne, przepiękne świetliki w dachu, świetny wystrój, no i przede wszystkim pyszne jedzenie. Rzeczywiście jest dużo dzieci. Niektóre zachowują się kiepsko, co może przeszkadzać innym ludziom. Ale to wina rodziców. Rodziców, którzy starają się jakby nie widzieć zachowania swoich dzieci. Sytuacja patowa – bo kelnerzy sami nie wiedzą co z tym fantem zrobić. Jak zwrócą uwagę rodzicom – będzie to ich ostatnia wizyta w tym miejscu. Myślę – że w przypadku takich miejsc – najlepiej byłoby zorganizować miejscówkę dla dzieciaków – jakiś mały kącik albo plac zabaw. To się sprawdza, rodzice są zadowoleni, innym konsumentom nikt nie przeszkadza. Tak też poradziłam kelnerce, która nas obsługiwała. To powinno rozwiązać takie problemy…

Sie 26

rowerKiedy piękna pogoda jest za oknem, człowiek od razu chce coś porobić fajnego, wyjść na dwór, złapać słoneczko. Dla dzieci to też fajny okres – bo można właściwie cały czas siedzieć w ogródku i łapać kąpiele słoneczne. Witaminy D wtedy nie trzeba suplementować ;P No i zdecydowanie mniej infekcji jest – co mnie osobiście bardzo cieszy… jak tylko zaczyna się jesień to zaczynamy siedzieć domu i się nudzić… a wtedy niestety zaczyna królować laptop, tablet i komórka – bo nikt nie ma ochoty się bawić… No ale na szczęście jest środek lata i możemy wychodzić na dwór na całe dnie. Korzystamy z placów zabaw. Jeździmy nad wodę. To najlepszy okres w roku – najłatwiej wymyślić ciekawe zabawy, najprościej spędzić czas z dziećmi, fajnie się bawić:) Możemy też wspólnie jeździć na rowerach, rolkach, dzieciaki można wsadzić w wózki specjalnie dostosowane do rowerów – generalnie opcji jest milion:-) My osobiście najbardziej lubimy jeździć na rowerach i spędzać czas nad wodą – budując na plaży zamki z piasku;)

Lip 25

wyjazdKiedy nadchodzi lato – chce się spakować walizkę i wyjechać w siną dal… Leżakować i nic nie robić. Ale jak to nic nie robić – jak ma się dzieciątko (dzieciątka)? I teraz jest pytanie – zabierać dziecko ze sobą, czy może zostawić u dziadków i odpocząć od wszystkiego i od wszystkich? Czy w ogóle jesteśmy w stanie „odciąć” się od macierzyństwa czy tacierzyństwa? Szczerze mówiąc – wątpię… Zawsze z tyłu głowy siedzi to nasze dziecko i pomimo tego, że jedziemy sami – jesteśmy jednak nadal rodzicami i non stop myślimy o naszym potomku. Zazdroszczę tym wszystkim rodzicom, którzy mogą pojechać i sami się bawić:)

Ja już sprawdziłam na sobie – że maksimum jakie jestem w stanie wytrzymać – to 4 dni. I to jest czas, po którym pędzę do domu i przez kolejne 3 dni non stop tule swoje dzieciaki. Tak naprawdę jest tak – że to ja tęsknię, a nie maluchy;) Na taki pierwszy wyjazd bez dzieci wybrałam się do Finlandii. Pamiętam, jak byłam zafascynowana językiem. Sandwichelementit, uretaanielementti, polyuretaanielementti czy julkisivukasetit – znalazłam je tu: http://fasmer.fi/ (Okazało się potem, że to język budowlany, ale to tak na marginesie;P). Wyjazd trwał pięc dni i ostatniego już wariowałam. Nie mogłam o niczym innym myśleć, jak tylko o tym, żeby jak najszybciej wrócić do domu….

Kwi 29

AnimatorSą takie dni kiedy brak mi weny do czegokolwiek i mogłabym cały dzień przeleżeć w łóżku. Ale i są takie dni, jak dzisiejszy kiedy czuję, że mogłabym przenosić góry. Przez cały weekend byłam na fantastycznym szkoleniu z dziećmi (animatorskim). Poznałam świetnych ludzi, dowiedziałam się dużo ciekawych rzeczy, a do tego okoliczności przyrody były wprost wspaniałe. Rozmawiałam w weekend z mężem i okazało się, że przyjechali fachowcy z firmy SteelProfil Warszawa, ponieważ zamawialiśmy blachy trapezowe. Wszystko poszło gładko i pomyślnie, dzięki czemu wróciłam „na gotowe” (dziękuję SteelProfil, że załatwili wszystko tak sprawnie;). Do tego w pracy rozwiązało się pomyślnie kilka ważnych spraw i mogłam wreszcie zasiąść do działania nowego projektu, który niedługo przedstawię zarządowi. Do domu wróciłam z dzieciakami na piechotę, ponieważ była piękna pogoda. Skorzystałam ze słońca i nawet nabrałam pierwszych, wiosennych rumieńców. A na dodatek, w domu czekał na mnie pyszny obiad, który  w ramach wolnego czasu przygotował mój mąż. To był dzień pełen wrażeń, jak i bardzo miłych, słodkich niespodzianek.

Lut 7

dzieckoJa tu się wynurzam z różnymi zabawami dla dzieci – a ludzie mają czasem różne dziwne sytuacje, w których dziecko staje się rozgrywką… Do napisania tego wpisu zmusiła mnie ta sytuacja… Jakiś czas temu moja koleżanka Aneta otrzymała pismo od jakiegoś adwokata, który jak się później okazało, miał reprezentować jej byłego partnera przed sądem, w ewentualnej sprawie o ustalenie kontaktów. Była bardzo zdenerwowana tą korespondencją, postanowiła na nią nie odpowiadać. List zawierał propozycję spotkania w kancelarii i zawarcia porozumienia. Jakiś czas była cisza, nic w tej sprawie się nie działo. Jednak po paru miesiącach otrzymała wniosek i wezwanie na pierwszą rozprawę. To co proponował pełnomocnik w tym wniosku było dla mnie niedorzeczne, a co dopiero dla niej. Jej niespełna półroczny synek miał być zabierany na kontakty przez konkubenta trzy razy w tygodniu po dwie godziny. Aneta wciąż karmiła małego piersią i nie wyobrażała sobie, aby Krzysiek zabierał dziecko gdzieś, gdzie jej nie będzie. Ponadto jego działania nie były wyłącznie dobrą intencją, gdyż to on ich opuścił ich zaraz po porodzie. W głównej mierze chciał jej zrobić na złość. Koleżanka wybrała się do polecanej kancelarii adwokackiej, gdzie profesjonalna pani adwokat – zobacz stronę – zajęła się odpowiednio jej sprawą. Dzięki niej kontakty zostały ustalone zgodnie z jej wolą.

« Starsze wpisy

© Pobaw się z dzieckiem! 2018